2009-11-16 23:18:13 >> .

Ja: Kochasz mnie?

Cz: Od jakiegoś czasu już mi na Tobie nie zależy.





skomentuj (5)




2009-11-13 18:38:28 >> Dylemat

Napisała do mnie dziś koleżanka-właściwie przyjaciółka,która mieszka w Anglii ze swoim chłopakiem i ich dzieckiem.Zaproponowała żebym zostawiła tu wszystko,wyrobiła sobie paszport i Filipkowi.Tam będę pracować,Filipek tam będzie chodził do szkoły... Ale ja tu mam kredyt,prace,nie mogę przecież tak jechać w ciemno.Mały musiał by już mieć znalezioną szkołę,ja pracę.Zaoferowała się że będzie zaprowadzać i przyprowadzać małego bo i tak nie pracuje na razie(też wychowuje dzidzie).Tam bym jeszcze dostawała pieniądze na małego.Niby bym chciała ale boje się.Z przyjaciółmi różnie bywa,co jeśli nagle im się odwidzi pomaganie mi(miałabym również z nimi mieszkać mają duży dom)Nie wiem co robić,przecież tak naprawdę nic mnie tu nie trzyma ale nie mogę też tak Filipka stresować ciągłymi przeprowadzkami i nowymi kolegami .Nie wiem już nic.Po za tym żeby wyrobić małemu paszport musiałabym założyć sprawę w sodzie bo tatuś dobrowolnie nie wyrazi zgody na wyjechanie z dzieckiem.Na tyle go znam .

Co radzicie???




skomentuj (3)




2009-11-09 21:49:25 >> Żyje...

...choć nadal zastanawiam się po co. Zaprzestanie zażywania leków antydepresyjnych,przeciw lękowych i uspokajających jednocześnie, doprowadziło do nawrotu depresji, nerwicy-a raczej wybudzenia ze stanu uśpienia.Nerwica powróciła ze zdwojoną siłą. W grę weszły już rękoczyny i wulgaryzmy, których używałam co jedynie na blogu i w samotności czasami by się "wyładować".Nie będę teraz opisywać o zajściu które doprowadziło mnie do niemal białej gorączki ale zaczynam sama się siebie bać.

Stresuje się sytuacją w sklepie,szanownej P.psycholog nie widziałam od kilku dni-nie wiem czy nie ma zamiaru w ogóle przychodzić czy nie przychodzi tylko wtedy gdy ja jestem.Ale dowiedziałam się dziś ile przypisała mi rzekomo wypowiedzianych przeze mnie słów,które oczywiście nigdy nie miały miejsca. Poinformowała koleżankę moją że da znać odpowiednim władzom. Szef się z nią zna,nie wiem komu wierzy bo nie rozmawia ze mną na ten temat.Kazał koleżance żeby ze mną porozmawiała. Dlaczego nikt nie chce ze mną rozmawiać? Przecież takich spraw nie załatwia się przy pomocy pośredników.Hallo! Przecież ja nie gryzę!! Moje próby nawiązania rozmowy z szefem zawsze kończą się zmianą tematu i pospiesznym wyjściem szefa ze sklepu.

Jestem głodna,nie mam pieniędzy.Filipek zjadł płatki z mlekiem bo je uwielbia i wręcz mógłby je jeść zamiast obiadu itd.Ja mleka nienawidzę,więc głoduje.Ktoś ma pieniądze ale jak zawsze twierdzi że nie,zresztą dziś się nawet nie pytałam.Już się nie proszę,zresztą,ślepy nie jest,widzi że lodówka pusta,nawet najmniejszej kromeczki chleba nie ma.Dobrze że płatki i mleko są.Filipek zje,w szkole będzie miał obiad.

Za dużo tych opłat, nawet nie mogę sobie odłożyć na takie chwile jak ta.A jeszcze tyle rzeczy zostało do opłacenia ;( Lepiej się położę. 




skomentuj (4)




2009-11-05 10:19:13 >> Rady

Właśnie sobie uświadomiłam że jestem uzależniona od rad...Od zawsze ktoś mi radził no może z wyjątkiem dzieciństwa.Wtedy miałam "więcej swobody"-tak to nazwę. Byłam bardziej pewna czego chcę,w co chce się bawić i z kim chce się bawić. Z wiekiem to się zmieniło,może cofnęłam się w rozwoju? Od czasu szkoły zaczęły się rady.Wszyscy wiedzieli lepiej z kim się powinnam bawić,o czym powinnam mówić czym się interesować.Te rady nie były mówione wprost.Po prostu jeśli interesowałam się czymś innym niż reszta,miałam inne podejście do życia, poglądy, byłam zwyczajnie odtrącana przez społeczeństwo dzieciaków.I tak już zostało.Do tej pory wszyscy się próbują odseparować ode mnie.Wiem że że życie z takim smutasem  jak ja, który się ciągle nad sobą użala nie jest niczym interesującym i samemu można popaść w stan przygnębienia.Ale może ja już taka jestem.Zauważyłam że nie umiem się śmiać tak zwyczajnie,beztrosko,głośno .Coś mnie hamuje-nieśmiałość,skrępowanie,niepewność a może mój śmiech jest brzydki...Czy ja aż tak bardzo mam z głową nie tak? Przede wszystkim powinnam się nauczyć,w poić w siebie że nie mogę ciągle mówić NIE WIEM, NIE UMIEM, może przez takie gadanie ja na prawdę nic nie wiem i nie umiem bo sobie wmówiłam. Jednak zawsze wychodziłam z założenia że jak mam się ośmieszyć mówiąc coś o czym nie mam pojęcia to lepiej przyznać się do swojej nie wiedzy i poprosić by ktoś wytłumaczył...skoro sama nie jestem wstanie się nauczyć lub czegoś zrozumieć.tylko że wtedy ludzie zaczynają mnie traktować jeszcze gorzej,jakby się potwierdziło już na bank jaka beznadziejna jestem. Wiem,znowu się użalam itd. Ale wracając do rad.Bardzo Wam dziękuję za wasze rady,wszyscy macie rację tylko że ja nie mam dokąd pójść,u nas nie ma żadnych kółek ani niczego takiego.A jakbym na upartego coś znalazła to kiedy mam na takie zajęcia uczęszczać.Mam dziecko które po pracy muszę odebrać z przystanku,pobyć z nim, ugotować obiad itd.Tu już nie o same obiady chodzi ale jak gotuję to też jestem w domu,mogę w tym czasie porozmawiać z nim.Tylko co drugi dzień.Bo raz mam na 5.30 do 13.00 więc jak wychodzę mały jeszcze śpi-pół dnia się nie widzimy,czasami muszę też coś załatwić po pracy więc wracam na wieczór na drugi dzień mały rano do szkoły=-ja do 12 jestem w domu ale jego nie ma,kiedy on wraca mnie już nie ma i nie widzimy się cały dzień.A jak ja  bym miała jeszcze sobie teraz zacząć chodzić gdzieś dla rozrywki to byśmy się w ogóle nie widywali.Nie mówię że poświęcam mu czas na zabawy,częste spacery itd,nie ale ważne że się widzimy,jesteśmy blisko. Owszem powinnam iść na korepetycje z angielskiego i (wstyd)geografii bym mogła poprawić maturę ale nie mam kiedy i nie mam za co.Pracuję a nie mam pieniędzy na takie rzeczy bo:

1)spłacam kredyt

2)muszę opłacać obiady w szkole

3)angielski Filipka

4)internet

5)mix plus 

6)dermatolog(wiem mogłabym z NFZ ale co ja się będę wypowiadać,nie chce mi się.I tak pewnie wiecie co chcę napisać ;)reszta na jedzenie albo jakiś ciuch dla małego.Więc sami widzicie.Poza tym,2 dni wolnego w ciągu miesiąca i to niedziele...rozumiecie.

Wrócę jeszcze do dermatologa u niego zostawiam 50 zł a na leki wydaję 300 jeszcze muszę się zapożyczyć.Wiem że to jest wszystko chore ale co mam zrobić,pracować muszę bo co z tego że będę mieć czas jak nie będę mieć za co.I to tak w kółko.

Oczywiście wasze rady biorę sobie do serca .Wiecie,ja chyba nawet ten blog założyłam głównie po to by mi ludzie doradzali.Ja muszę mieć potwierdzenie każdej swojej decyzji.Musi mi ktoś zatwierdzić że jest dobrze albo źle.Nie dowierzam sobie.Czy dużo jest takich popaprańców jak ja???

Sandro dziękuję Ci za kontakty,na razie nie będę z nich korzystać bo czuła bym się strasznie głupio,chociaż z drugiej strony naprawdę bym chciała ale dla odmiany łatwiej by mi było osobiście. Kiedy rozmawiam z kimś o życiu muszę widzieć twarz drugiego człowieka,słyszeć głos.Wtedy łatwiej zrozumieć,przyjąć coś do siebie.Rozmowy przez gg itd kojarzą mi się jakoś z rozmową z robotem ;)Wiem oczywiście z kim rozmawiam itd ale jakoś nie lubię.Zniechęca mnie taka rozmowa.Dlatego zaczekam aż się upodlę do tego stopnia że będzie mi już wszystko jedno.Dziś jest trochę lepiej,ździebko ale jest. Wczoraj w pracy miałam takie nerwy,czułam taki niepokój że zaraz ona przyjdzie.Wiem że mnie nie zje ale kiedy wiem że ktoś źle o mnie myśli,chce mi zaszkodzić zaczynam odczuwać lęk przed taką osobą.Typowe dla tchórza ;) Pójdę do pracy i będę się starała uśmiechać i może nawet zagadam do kogoś o pogodzie ;)

A teraz uśmiech dla Was ;)

Dziękuję że jesteście ;*D

Dla Was to nic wielkiego wejść, przeczytać,napisać komentarz, ale dla mnie to bardzo wiele, to znak że jednak jest ktoś kto próbuje mnie w jakiś sposób nawrócić,może nawet uratować. Dziękuję Wam i obiecuję się starać być weselszą ;))

 

 




skomentuj (4)




2009-11-03 10:49:07 >> Wtorek

Przeczytałam swoją wczorajszą notkę,Wasze komentarze. Oboje macie rację,wierze że jest tak jak mówicie. Ale ja się nie umiem pocieszyć,nie umiem się weselić,nie potrafię już uwierzyć że będzie lepiej.Tak jakby już nie było we mnie życia. Mnie samą zaskakuje fakt że przecież nie powinno mi być tak źle.Mam gdzie mieszkać,mam pracę,dziecko które mnie kocha i które kocham ja.Więc dlaczego jest mi tu źle,dlaczego wszędzie czuję się "nie na miejscu", "niedopasowana" .

Tylu bliskich ludzi mnie opuściło,zerwało ze mną kontakt nie mówiąc co się tak nagle stało,o co chodzi. Coś musi być ze mną nie tak,tylko co?!Dlaczego nikt mi nie chce powiedzieć. Tylko szwagier odpowiedział na moje pytanie.Co we mnie widzisz gdy na mnie patrzysz? Odp:Sierotę na której można się po wyżywać.Do tego jesteś naiwna ,nawet w Twoich oczach to widać.Przykre ale szczere.Sama patrząc w lustro mam ochotę się znokautować za te bezmyślne tępe ,spojrzenie.Nikt mi nie potrafi zaufać.Uważają mnie za głupią panienkę.No i pewnie mają rację, inteligencją nie grzeszę.Jestem pusta,nie mam żadnych zainteresowań.Nie potrafię się niczego nauczyć,wszystko jest dla mnie za trudne,żadne tłumaczenia nie docierają do mojego łba.

Sandro,nie wiem w którym mieście mieszkasz ale u mnie o młodzieży i w ogóle organizacjach przyjmujących takich popaprańców jak ja,można tylko pomarzyć.Ale nawet gdyby coś było,sądzisz że bym poszła? Gdyby mnie ktoś wziął za rękę zaprowadził i został tam ze mną to może ale sama z siebie.

Na 13 idę do pracy,mam czas na zastanawianie się nad swoim życiem.Mały u babci,nie chce tu wracać,tam mu lepiej chociaż nie ma wody...nie ma wielu rzeczy.Ja nie chcę mieszkać w rozsypującej się ruderze.Bez bieżącej wody itd.

Pisałam że czuję czyjąś obecność przy sobie,może to nie Bóg tylko śmierć.A może mnie się powinno w psychiatryku dawno zamknąć... 




skomentuj (5)




2009-11-02 22:47:41 >> Bez odpowiedzi...

Powoli usuwam wszelki ślady na ziemi które by o mnie niepotrzebnie  przypominały.Dziś, zniknęła Nasza Klasa,ten profil był dla mnie ważny,bardzo ważny.Miałam go w znajomych...chociaż tyle...Boże jak mi się chce płakać! Krzyczeć!Chcę biec do Ciebie,wiem że tam nie będę o nim myśleć.Będzie dobrze... Nie mogę się doczekać.

Pani psycholog(klientka)naskarżyła na mnie szefowi, że niby sprzedaję nieletnim alkohol.Nie wypieram się bo mi się zdarzyło po znajomości chłopakom sprzedać.Ale pomimo tego że nie tylko ja sprzedawałam(bo już nie sprzedaje) ona uczepiła się tylko mnie...Zawadzam wszystkim.Coś jest we mnie co wzbudza w ludziach agresję i niepohamowaną żądzę wyżycia się i zgnębienia mnie.

Nie potrafię tego zrozumieć dlaczego właśnie tak działam na ludzi? 

Ona od samego początku coś do mnie ma.Jest najbardziej zawzięta ale są jeszcze inni,którzy też nienawidzą mnie za samo moje istnienie.Nie chcę nic prócz odpowiedzi-Dlaczego...Co takiego zrobiłam...??




skomentuj (2)




2009-11-02 20:15:04 >> Boże pomóż ;(

Nie! Nie! Nie!

Dlaczego! Nie chce go już!Proszę,błagam!Weście go z mojej głowy! Błagam!!!!!Chcę spokoju!!Pomocy!!! ;(((((((((((

Jak to!? Dlaczego???

Przecież miało już być po wszystkim!!!

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




skomentuj (1)



Linki

Ulubieni ;)
otczlowiek
JakubG
Sandra
Odrzucony
Motylek
Marg
clandestino


Archiwum

2009
listopad
październik
wrzesień
lipiec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień